Sierpien 1991

    Wszystko juz bylo gotowe do podpisania "Traktatu Zwiazkowego" miedzy republikami ZSRR. Chodzilo o to, by dac republikom wiecej wolnosci i niezaleznosci od "Moskwy" (tzn. oczywiscie nie od miasta jako takiego i jego mieszkancow, tylko od wladz ZSRR).
    Ale rano w poniedzialek tego tygodnia, w ktorym traktat mial zostac podpisany, ZSRR poznal nowe slowo: "GKCzP" - "Panstwowy Komitet ds. Stanu Wyjatkowego". Komitet ten pozbawil wladzy odpoczywajacego wlasnie na urlopie prezydenta ZSRR Michaila Gorbaczowa i sam przejal ster rzadow w kraju..
    W telewizji mozna bylo ogladac tylko wiadomosci i koncerty muzyki powaznej jak w czasie zaloby. Radiostacje muzyczne i telewizje kablowe nie nadawaly.

    Panstwowe kanaly telewizyjne stanely przed wyborem: albo dziennikarze pracuja normalnie, albo ich miejsce zajmuja zolnierze. Dziennikarze wybrali prace. Moge powiedziec, ze dokonali slusznego wyboru, bo tego dnia wieczorem w dzienniku wsrod innych relacji udalo sie im przemycic krotki reportaz o akcjach protestu przy budynku Rady Ministrow ZSRR (pozniej zostal on ochrzczony Bialym Domem). Dla mnie osobiscie to wystarczylo, by wziac udzial w tej akcji.
    Cale miasto zylo na pozor normalnie. Tylko glowne ulice byly zamkniete dla ruchu i kolo Kremla staly czolgi oraz szeregi zolnierzy i milicji. Moskwiczanie i goscie stolicy chetnie sie fotografowali na ich tle.
    W poblizu budynku Rady budowano barykady ze wszystkiego co bylo pod reka, na srodku ulicy ustawiano autobusy i trolejbusy, majace przeszkadzac w ewentualnym ataku. Staly tu tez czolgi (ale to byly juz wojska, ktore bronily prawowitej wladzy - Gorbaczowa jako prezydenta ZSRR i Borysa Jelcyna jako prezydenta Republiki Rosyjskiej).
    Wielki miting, apele o organizowanie strajkow - to wszystko bylo przy budynku Rady.
Komitet Nadzwyczajny nie podjal zadnych krokow ani nawet prob rozpedzenia demonstrantow.
    Wszystko to raczej przypominalo jakis festyn czy impreze teatralna.
I to co sie wydarzylo pozniej, tylko potwierdzilo slusznosc takiego wlasnie wrazenia.

    Wojska obwodu moskiewskiego odmowily podporzadkowania sie Komitetowi Nadzwyczajnemu. Podobnie jak armia generala Aleksandra Lebiedia (tego samego, ktory pozniej zostal pomocnikiem prezydenta Borysa Jelcyna, a w roku 1996 startowal w wyborach prezydenckich), ktora za szefa panstwa uznala Borysa Jelcyna.

    W nocy 20-21 sierpnia Komitet Nadzwyczajny podjal probe sciagniecia do Moskwy oddzialow wojskowych z innych okregow wojskowych, by sila opanowac budynek Rady. Ale kolumna sprzetu nie zdolala przejechac przez barykady. Tej nocy zginely trzy osoby - trzy ofiary Komitetu Nadzwyczajnego.
    Wszyscy oni wpadli pod czolgi, gdy te sie cofaly. Niestety w czolgach nie ma lusterka wstecznego (jak w samochodzie) i zolnierze kierujacy nimi nie byli w stanie zobaczyc, czy jest ktos z tylu.
    W tym okresie wszystkie republiki pospiesznie oglaszaly swoje wyjscie z ZSRR. Tak wiec w sierpniu 1991 roku przestal de facto istniec "wielki, potezny Zwiazek Radziecki" (jak glosily slowa hymnu), chociaz formalne rozwiazanie "zwiazku republik" nastapilo dopiero pare miesiecy pozniej (w grudniu).

Pażdziernik 1993

    W pazdzierniku 1993 r. sytuacja byla troche podobna do sierpnia 1991 r.
Rosyjska Duma Panstwowa nie chciala przyjac konstytucji proponowanej przez prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Wtedy Jelcyn korzystajac ze swych uprawnien na mocy dekretu rozwiazal parlament.
    Deputowani jednak nie przyjeli tej decyzji do wiadomosci i odmowili opuszczenia budynku. Podjeli decyzje o zbrojnym oprze. Chetni do obrony Bialego Domu sie znalezli. Do budynku nikogo nie wpuszczano. Tak rozpoczela sie blokada Bialego Domu. Ostatnim zrywem "zbuntowanych parlamentarzystow" stal sie atak na Ostankino - glowny osrodek telewizyjny Rosji. To juz stwarzalo realne zagrozenie bezpieczenstwa Moskwy. Dlatego tez nastepnego dnia Jelcyn wprowadzil do stolicy wojska. Rozpoczely sie walki w okolicach Bialego Domu.
    W odroznieniu od sierpnia 1991 r. sytuacja byla naprawde niebezpieczna. Od przypadkowych kul w swoich mieszkaniach zginelo kilku lokatorów okolicznych domów.
    Jak zazwyczaj, takie wydarzenie przyciagnelo wielu gapiow, chcacych widziec wszystko na wlasne oczy (wsrod nich byl rowniez autor tych slow). Milicjanci powinni byli przeganiac ludzi z niebezpiecznych rejonow, sila, by ich ratowac przed smiercia. Na dachach domow mogli byc snajperzy.
    Nigdy nie zapomne wrazenia, kiedy kolo siebie uslyszalem salwy z karabinow maszynowych - nie wiesz, skad to pochodzi i dla kogo przeznaczona jest nastepna kula.

    Walki w Moskwie zakonczyly sie na ostrzelaniu Bialego Domu. Wszyscy jego obroncy poddali sie. Unikalna mozliwosc sfilmowania wydarzen kolo Bialego Domu miala ambasada USA, mieszczaca sie w poblizu. Kadry pozaru w Bialym Domu, ktore obiegly caly swiat za posrednictwem CNN byly nakrecone wlasnie z terenu ambasady amerykanskiej.

    Z przeciwleglego brzegu rzeki Moskwy rozciagal sie piekny widok na straszny pozar. Wyobrazcie sobie: bialy budynek oswietlony promieniami slonca i w srodku czarny prostokat pozaru. Tak sie zakonczyla kolejna epoka. Pierwsza faza demokracji.
 

 

E-mail: moskwa@mail.ru 
© 2004, Nikołaj Kałasznikow
www.rossia.pl